Pozycjonuję sklepy internetowe marek kosmetycznych i strony producentów kontraktowych, którzy wytwarzają kosmetyki private label. Sklep marki kosztuje od 1998 zł netto miesięcznie, a strona marki bez sklepu albo producenta kontraktowego od 998 zł. Opisy przygotowuję zgodnie z zasadami oświadczeń o kosmetykach, a zatwierdza je technolog albo kosmetolog firmy. Wycena jest bezpłatna. Zadzwoń pod +48 500 799 797 albo opisz firmę w formularzu.
Czym różni się SEO marki kosmetycznej i producenta kontraktowego?
Producenci kosmetyków sprzedają w 3 modelach, a w każdym z nich klient szuka w Google czego innego i trafia na inną podstronę:
| Model sprzedaży | Kto szuka | Przykładowe zapytania | Podstrona, która odpowiada | Co liczy raport |
|---|---|---|---|---|
| marka z własnym sklepem | konsument z konkretną potrzebą skóry albo włosów | „serum z witaminą C”, „krem do skóry naczynkowej z filtrem” | kategoria potrzeby skóry, karta produktu, poradnik o składniku | sprzedaż i przychód z wyników bezpłatnych |
| marka sprzedająca także w drogeriach i na platformach | klient, który zna nazwę marki albo produktu | nazwa marki, nazwa produktu z marką, „nazwa produktu skład” | karta produktu marki, strona o marce, lista sklepów | kliknięcia z zapytań z nazwą marki i produktów |
| producent kontraktowy (private label) | firma, która chce wprowadzić własną markę kosmetyków | „produkcja kosmetyków pod własną marką”, „private label kosmetyki naturalne” | strona rodzaju produktu, modelu współpracy i procesu | zapytania ofertowe z rodzajem produktu |
O zapytania ogólne, na przykład „krem do twarzy”, konkurują duże drogerie internetowe i platformy handlowe z tysiącami produktów. Marka zdobywa klientów na zapytania, w których ma coś własnego: konkretną potrzebę skóry, składnik, formę produktu i własne nazwy produktów. Dlatego plan prac zaczyna się od tych grup produktów, a dopiero potem obejmuje zapytania szersze.
Producent kontraktowy, który ma też własną markę, rozdziela w serwisie część dla konsumentów i część dla firm, bo obie grupy szukają innych informacji i trafiają na inne podstrony.
Opisz firmę: co produkujesz, czy masz własny sklep, gdzie jeszcze sprzedajesz i na jakiej platformie działa strona. Odpowiem z wyceną i propozycją rozmowy.
Dlaczego drogerie wyprzedzają markę w Google na nazwę jej własnego kosmetyku?
Drogerie i platformy handlowe dostają od marki ten sam opis i te same zdjęcia, a Google z grupy niemal jednakowych stron pokazuje zwykle jedną, wybraną jako najbardziej kompletną i przydatną. Google deklaruje, że strony o takiej samej albo bardzo podobnej głównej treści grupuje i do wyników wybiera jedną z nich. Duża drogeria ma zwykle znacznie więcej linków i ruchu niż sklep marki, więc w grupie kart z tym samym opisem częściej wygrywa sprzedawca, także na zapytanie z nazwą marki.
Marka odzyskuje zapytania o własne produkty w 3 obszarach:
- Karta pełniejsza niż u sprzedawców. Karta produktu w sklepie marki ma pełny skład INCI z objaśnieniem najważniejszych składników, sposób użycia, wszystkie odcienie i pojemności, wyniki badań z dokumentacji produktu i odpowiedzi na pytania klientów. Sprzedawcy dostają krótszy opis w innym brzmieniu, więc karta marki przestaje być jedną z wielu kopii.
- Strona marki jako źródło informacji. Nazwy produktów i linii są takie same na stronie, na opakowaniu i u sprzedawców. Strona o marce podaje dane firmy, a lista sklepów i drogerii mówi, gdzie kupić każdy produkt. Klient, który pyta o skład albo o miejsce zakupu konkretnego kosmetyku, dostaje odpowiedź u marki.
- Diagnoza przed linkami. Gdy marka znika z wyników na własną nazwę, najpierw sprawdzam w Search Console, które zapytania przejęli sprzedawcy, czy pozycje straciły karty produktów czy kategorie i czy Google nie nałożył ręcznego działania. Sprawdzam też plik produktowy w Merchant Center. Dopiero na tej podstawie planuję treści i linki.

Sprzedaż w drogerii też jest sprzedażą marki. Plan obejmuje więc przede wszystkim zapytania, które marka chce prowadzić do własnego sklepu, na przykład o zestawy, nowości i produkty dostępne tylko u niej. Grupowanie podobnych stron dotyczy każdego sklepu internetowego, a jego obsługę w sklepie opisuję szerzej na stronie pozycjonowanie sklepu internetowego.
Jak pisać opisy kosmetyków, żeby trafiały w zapytania klientów i nie łamały zasad oświadczeń?
Opis kosmetyku odpowiada na zapytanie klienta słowami o pielęgnacji i wyglądzie skóry, a każda obietnica działania ma pokrycie w dokumentacji produktu. Rozporządzenie Komisji (UE) nr 655/2013 obejmuje oświadczenia o kosmetykach niezależnie od nośnika, więc dotyczy także karty produktu, opisu kategorii, wpisu na blogu i tytułu strony widocznego w Google. Opisy kosmetyków porządkują 4 zasady:
- Potrzeba skóry bez obietnicy leczenia. Klienci wpisują w Google nazwy problemów skóry, na przykład trądziku albo atopowego zapalenia skóry. Rozporządzenie (WE) nr 1223/2009 określa kosmetyk przez cel, w tym utrzymywanie w czystości, ochronę, zmianę wyglądu i utrzymywanie w dobrej kondycji. Prawo farmaceutyczne uznaje za produkt leczniczy substancję przedstawianą jako lecząca choroby. Kategoria i opis mówią więc o pielęgnacji, na przykład „pielęgnacja skóry skłonnej do trądziku” albo „zmniejsza widoczność niedoskonałości”, gdy marka ma na to dowody.
- Liczby z badań produktu. Dokument techniczny Komisji Europejskiej w sprawie oświadczeń uznaje oświadczenie „nawilżenie 48 godzin” za niedozwolone, gdy dowody wskazują krótszy czas. Wynik badania in vitro nie może sugerować działania na skórze. Liczba w opisie i w tytule strony pochodzi więc z badania, które marka ma w dokumentacji produktu.
- Składnik osobno, produkt osobno. Poradnik o składniku, na przykład o niacynamidzie albo kwasie hialuronowym, odpowiada na zapytania o ten składnik i prowadzi do produktów, które go zawierają. Według dokumentu technicznego oświadczenie o właściwościach składnika nie może sugerować, że produkt końcowy ma te same właściwości, jeśli nie jest to prawdą. Poradnik opisuje składnik, a karta produktu tylko działanie potwierdzone dla produktu.
- Ostrożnie z oświadczeniem „nie zawiera”. Dokument techniczny uznaje za niedopuszczalne „nie zawiera parabenów”, bo to oświadczenie dyskredytuje dozwolone substancje, a „nie zawiera konserwantów” dopuszcza tylko wtedy, gdy żaden składnik nie chroni produktu przed mikroorganizmami. Nazwa filtra albo kategorii, która informuje o cesze produktu, podlega tym samym zasadom co napis na etykiecie. Dokument dopuszcza za to oświadczenie „nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego”, gdy pomaga w wyborze określonej grupie klientów, na przykład weganom.
Ustawa o produktach kosmetycznych przewiduje za udostępnianie kosmetyku z oświadczeniami niezgodnymi z art. 20 rozporządzenia 1223/2009 karę pieniężną do 20 000 zł, którą nakłada inspektor sanitarny albo Inspekcja Handlowa. Projekty opisów, kategorii i poradników przygotowuję ja, technolog albo kosmetolog firmy sprawdza je merytorycznie, a za zgodność oświadczeń z dokumentacją produktu odpowiada osoba odpowiedzialna w rozumieniu rozporządzenia. Ten opis przepisów nie jest poradą prawną.
Jak pokazać skład INCI, odcienie i pojemności na karcie kosmetyku?
Skład INCI, odcienie i pojemności stoją na karcie jako tekst i dane strukturalne, bo czyta je klient, wyszukiwarka i asystent AI, który porównuje produkty. Karta kosmetyku zawiera 3 rodzaje danych:
- Skład INCI jako tekst z objaśnieniem. Rozporządzenie 1223/2009 wymaga na opakowaniu wykazu składników poprzedzonego słowem „ingredients”, we wspólnych nazwach składników i w porządku malejącej masy. Na karcie ten sam wykaz stoi jako tekst, który da się przeszukać, obok zdjęcia opakowania. Klienci szukają składników po polsku, na przykład „masło shea”, a wykaz podaje „Butyrospermum Parkii Butter”, więc najważniejsze składniki dostają przy wykazie krótkie objaśnienie po polsku.
- Odcienie i pojemności jako warianty. Podkład w 20 odcieniach i krem w 2 pojemnościach to warianty jednego produktu na jednej karcie. Google deklaruje, że dane strukturalne ProductGroup łączą warianty, a właściwość variesBy obsługuje między innymi kolor i rozmiar, więc opisuje odcień i pojemność. Każdy odcień ma na karcie nazwę i krótki opis tonu, a zdjęcie zmienia się razem z wyborem.
- Informacje, które marka i tak udostępnia. Art. 21 rozporządzenia 1223/2009 zobowiązuje osobę odpowiedzialną do łatwego publicznego udostępnienia jakościowego składu produktu i danych o jego działaniach niepożądanych. Strona produktu u marki jest naturalnym miejscem na te informacje i jednocześnie odpowiada na zapytania o skład konkretnego kosmetyku.
Jak marka kosmetyczna zdobywa linki i opinie zgodnie z zasadami?
Marka kosmetyczna zdobywa linki i opinie przez recenzje twórców, media branżowe i zweryfikowane opinie klientów, a każdą współpracę za produkt albo pieniądze oznacza. Linki i opinie w tej branży opierają się na 3 źródłach:
- Recenzje twórców i blogerów. Google deklaruje, że link w zamian za produkt albo usługę jest niezgodny z jego zasadami, więc bloger, który dostał kosmetyk do testu, oznacza link atrybutem nofollow albo sponsored i ujawnia współpracę. Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym zalicza do nieuczciwych praktyk kryptoreklamę, czyli opłaconą promocję w treściach publicystycznych bez wyraźnego oznaczenia. Recenzja z oznaczonym linkiem nadal przynosi marce ruch i zapytania o jej nazwę.
- Media branżowe i wydarzenia. Portale i magazyny o kosmetykach, organizatorzy targów branżowych i konkursów produktów często linkują do marek, które opisują albo wymieniają. Strona marki ma dla nich gotowe materiały: opis marki, zdjęcia produktów i dane kontaktowe dla prasy.
- Opinie w sklepie marki. Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym wymaga informacji, czy i jak sklep sprawdza, że opinie pochodzą od klientów, którzy kupili albo używali produktu, a zamieszczanie nieprawdziwych opinii uznaje za nieuczciwą praktykę. Google deklaruje, że ograniczenie dla opinii zbieranych przez firmę o samej sobie dotyczy stron firm. Karta produktu w sklepie marki może więc pokazywać w wynikach gwiazdki z opinii o produkcie.
Jak pozycjonować producenta kontraktowego kosmetyków (private label)?
Producenta kontraktowego klienci szukają po rodzaju produktu i modelu współpracy, więc strona ma podstronę każdego rodzaju kosmetyków, opis procesu i odpowiedzi na pytania o minimalny nakład i dokumentację. Klientem jest firma, która chce wprowadzić własną markę: założycielka marki, sieć sklepów, salon albo gabinet z marką własną. Strona producenta kontraktowego opiera się na 4 elementach:
- Rodzaje produktów. Kremy, sera, szampony, kosmetyki naturalne i produkty dla salonów mają osobne podstrony, z dostępnymi opakowaniami i minimalnym nakładem dla danego rodzaju.
- Modele współpracy. Producenci kontraktowi opisują zwykle 2 modele: gotową recepturę pod marką klienta i recepturę opracowaną dla klienta. Każdy model ma stronę z czasem wdrożenia, minimalnym nakładem i zakresem prac, bo od nich zależy wybór klienta.
- Dokumentacja i zgodność. Firma, która zleca wytworzenie kosmetyku i wprowadza go do obrotu pod własną nazwą, jest według rozporządzenia 1223/2009 producentem i zwykle osobą odpowiedzialną. Pyta więc, kto przygotuje ocenę bezpieczeństwa, dokumentację produktu i zgłoszenie do unijnego portalu zgłoszeń produktów kosmetycznych (CPNP). Strona odpowiada na te pytania przed rozmową. Producent, który ma certyfikat zgodności z normą EN ISO 22716, czyli dobrą praktyką produkcji kosmetyków, pokazuje go przy opisie zakładu.
- Realizacje i pomiar. Gdy umowy nie pozwalają pokazać marek klientów, strona pokazuje rodzaje wykonanych produktów i etapy pracy bez nazw. Raport liczy zapytania ofertowe z formularza, telefonu i e-maila z podziałem na rodzaje produktów, bo producent kontraktowy sprzedaje po rozmowie z klientem.
Stronę firmową producenta kontraktowego pozycjonuję od 998 zł netto miesięcznie. Wersje językowe dla klientów z innych krajów wyceniam indywidualnie.
Jak przebiega praca z marką kosmetyczną od danych do raportu?
Współpraca z marką albo producentem kosmetyków przebiega w 4 krokach:
- Dane od firmy. Przekazujesz eksport katalogu z numerami GTIN, wykazy INCI, odcienie i pojemności, listę sprzedawców oraz wyciąg z dokumentacji, na którym stoją oświadczenia o działaniu, na przykład wyniki badań aplikacyjnych.
- Dostępy. Search Console, Google Analytics i Merchant Center zostają na kontach firmy, a Ty nadajesz mi dostęp.
- Projekty tekstów i zmian. Przygotowuję projekty opisów kategorii, wzór karty produktu, poradniki o składnikach i potrzebach skóry oraz listę zmian technicznych dla programisty. Technolog albo kosmetolog firmy zatwierdza treść przed publikacją.
- Raport. Co miesiąc dostajesz raport z działań i wyników: sprzedaż w sklepie marki, zapytania z nazwą marki oddzielone od pozostałych, a u producenta kontraktowego zapytania ofertowe. Po 3 miesiącach oceniamy razem kierunek prac, bez obietnicy pozycji i terminu.
Pozycjonowanie marek i producentów kosmetyków prowadzę osobiście, od danych produktowych w Merchant Center po analitykę sprzedaży.
Pytania o pozycjonowanie producentów kosmetyków
Czy opinie o kosmetyku z drogerii internetowych liczą się w Zakupach Google?
Tak, gdy produkt ma we wszystkich sklepach ten sam numer GTIN. Google deklaruje, że oceny produktu w Zakupach Google zbiera z wielu źródeł, od sprzedawców, z agregatorów i serwisów z opiniami oraz od użytkowników Google, i łączy je z produktem głównie po numerze GTIN. Numery GTIN odcieni i pojemności są więc takie same w pliku produktowym marki i w danych, które marka przekazuje sprzedawcom. Sklep marki zgłasza własne opinie do programu ocen produktów po zebraniu co najmniej 50 opinii o wszystkich produktach.
Czy przetłumaczony opis kosmetyku wystarczy do sprzedaży na innym rynku?
Nie, jeśli klienci z tego rynku mają znajdować produkt w Google. Wykaz składników ma we wszystkich krajach Unii te same nazwy INCI, więc nie odróżnia wersji językowych. Odróżniają je opisy z nazwami produktów i potrzeb skóry w brzmieniu, którego szukają klienci na danym rynku, oraz oświadczenia, które po tłumaczeniu mają tę samą treść i to samo pokrycie w dokumentacji. Wersje językowe łączy atrybut hreflang, a ich pozycjonowanie wyceniam indywidualnie.
Czy pozycjonujesz salony kosmetyczne i gabinety kosmetologiczne?
Tak, jako osobną usługę lokalną. Salon zdobywa klientów z Map Google na zapytania o zabieg z nazwą miasta, więc pracuję wtedy na stronie salonu i Profilu Firmy w Google, od 998 zł netto miesięcznie. Salon, który ma własną markę kosmetyków ze sklepem internetowym, łączy obie usługi.